Każdy kryje jakąś tajemnicę
Jestem bardzo mile zaskoczona tą książką, spodobała mi się dużo bardziej niż tom pierwszy "Utrata". Mimo że do większości osób bardziej trafiła "Utrata", to u mnie było odwrotnie. Ta książka była świetna, i jestem pewna że przeczytam ostatnią cześć "Wstyd" Której premiera już 10 września !
"Kochałem ją, ale nie byłem w niej zakochany. Serce nie pozwalało mi jednak odejść. Myśl o tym była zbyt bolesna. Bez względu na to, ku czemu się skłaniałem, towarzyszył mi ból."
Toxic, jest napisane z punktu widzenia dwóch postaci: Gabea, i Saylor, jednak mam wrażenie że lepiej poznajemy Gabea. Wraz z każdą kolejną stroną poznajemy coraz lepiej prawdziwego Gabea, i jego tajemnicę.
Książka jest utrzymana w klimatach typowego New Adult, a historia tytułowej "toksycznej" miłości jest bardzo nietypowa. Chyba nawet nie nazwała bym tego "związku" toksycznym, i nie wiem czy nazwała bym tą relacje związkiem, było to uczucie, podsycane bólem, obietnicą z przeszłości, i wspomnieniem wielkiej miłości.
Postać Gabea możemy poznać w Utracie, chociaż nie wiem czy słowo "poznać" jest w tym przypadku odpowiednie. Gabe jest facetem który chowa się pod maską, liczy że udawanie kogoś innego pozwoli mu zapomnieć o przeszłości, i uśmierzy jego ból. Lecz nic z tego, smutek, żal, odraza do samego siebie, były tłamszone przez lata pod fałszywą tożsamością. Bardzo polubiłam Gabea, zaimponował mi swoją postawą w stosunku, do dziewczyny którą darzył kiedyś uczuciem (nie chcę się zagłębiać, bo spojlery aż się cisną!) jak i do Saylor. Relacja z Saylor, była bardzo ciekawa, od rzekomej "nienawiści" do wielkiej miłości. Saylor, z początku nie przypadła mi do gustu, szczególnie faktem jak Gabe ją "onieśmielał" nie wiem, może mnie tylko coś takiego irytuje. Ale polubiłam ją pod koniec książki.
"Kocham lody, kocham naleśniki, kocham kolor niebieski - bzdury. Ponieważ, kiedy ja mówię KOCHAM - to znaczy wykrwawię się dla Ciebie."
Postać Gabea możemy poznać w Utracie, chociaż nie wiem czy słowo "poznać" jest w tym przypadku odpowiednie. Gabe jest facetem który chowa się pod maską, liczy że udawanie kogoś innego pozwoli mu zapomnieć o przeszłości, i uśmierzy jego ból. Lecz nic z tego, smutek, żal, odraza do samego siebie, były tłamszone przez lata pod fałszywą tożsamością. Bardzo polubiłam Gabea, zaimponował mi swoją postawą w stosunku, do dziewczyny którą darzył kiedyś uczuciem (nie chcę się zagłębiać, bo spojlery aż się cisną!) jak i do Saylor. Relacja z Saylor, była bardzo ciekawa, od rzekomej "nienawiści" do wielkiej miłości. Saylor, z początku nie przypadła mi do gustu, szczególnie faktem jak Gabe ją "onieśmielał" nie wiem, może mnie tylko coś takiego irytuje. Ale polubiłam ją pod koniec książki.
"Moje lustrzane odbicie było jednym wielkim oszustwem."
W książce, ważną rolę odgrywała muzyka, ( przez co zauważam minimalne podobieństwo do Maybe Someday). Muzyka połączyła bohaterów, pomagała im wyrazić siebie, wyrazić swój ból. Bardzo mi się to podobało, było to bardzo ciekawe, ich wieź zupełnie na innych zasadach, wieź przez muzykę.
Staram się nie oceniać po okładce, ale ta jest tak okropna! Za to fabuła książki mnie tak porwała, że przymknę na to oko.
Książka podobała mi się bardzo, wbiłam się w nią bardzo szybko. Historia Gabea była bardzo ciekawa. Intrygująca?
Książka była spójna, bardzo, bardzo mi się podobała. Liczę że "Wstyd" będzie wstanie dorównać "Toxic".
Oceniam tę książkę 9/10
Książka podobała mi się bardzo, wbiłam się w nią bardzo szybko. Historia Gabea była bardzo ciekawa. Intrygująca?
Książka była spójna, bardzo, bardzo mi się podobała. Liczę że "Wstyd" będzie wstanie dorównać "Toxic".
Oceniam tę książkę 9/10
Przeczytaj jeśli podobało ci się:
*Maybe Someday- Colleen Hoover.





